Archive for Czerwiec, 2007

Ten wpis musiał się tu znaleźć. Jeśli nie masz dobrych słuchawek lub głośników nie czytaj dalej. Chodzi o Paul-a Potts-a, który w show telewizji brytyjskiej „Britains got talent” zaśpiewał. Najpierw zobacz jak zaśpiewał tutaj. Dla mnie po oglądnięciu tego kawałka kompletnie nieistotne jest jak gość wygląda, dlaczego sprzedaje telefony komórkowe, czy mam w lodówce jedzenie, że nie interesuję się operą – jedynie co jest istotne to to, że miałem ciarki od czubka głowy do końców palców u stóp. Parę osób wspominało mi o tym wykonaniu, ale nie zdawałem sobie sprawy kompletnie, że to tak wygląda. Jedyne co mogę dodać to fakt, że Paul wygrał ten program i zaśpiewa(ł) dla królowej brytyjskiej, jak również nagra(ł) płytę.

Categories: Jak żyć? :)

Muszę się do czegoś przyznać – mam duży kompleks na punkcie mojego zamiłowania do fotografii. Przygodę z nią zacząłem od cyfry, niestety… Szkoda, że nie miałem Zenita i małej domowej ciemni. Zostałem artystycznie wykastrowany przez bezduszny świat elektroniki. Bo co może być lepszego od oczekiwania na tą jedną odbitkę, za którą zabuliło się jak za zboże. A w cyfrze nawala się w spust okradając świat z emocji – bezkarnie, bezwiewnie, bezsensownie… Już widzę jak machałbym patyczkiem z jakimś wyciętym kształtem nad maskownicą w celu uzyskania fajnych kontrastów. Niestety tak nie jest, chociaż może kiedyś zakupię jakiś 6×6. Tak czy inaczej człowiek z reguły tęskni za tym czego nie ma, nie jestem wyjątkiem.

Categories: Fotografia

Mogłoby się wydawać, że „Seek and Destroy” to tylko tytuł kawałka Metallica-i. Ale czyż nie byłoby to zbyt oczywiste. Dla mnie miano to jest jednym z wielu, którym określam pewien psychologiczny typ bab z tobołami w autobusie. I nie o to chodzi, że mam coś do staruszek, tym ustępuje miejsca permanentnie, chodzi mi o spocone, zdruzgotane życiem wieloryby, które taszczą za sobą pół swojego dobytku + pół okolicznego targu, nieraz żywego. I w tym galimatiasie rozróżniamy następujące typy:

Seek and destroy – tylko dwa stany emocjonalne: czuwanie i niszczenie. Po wejściu do autobusu przełącza się w stan czuwania. Jeśli zwolni się miejsce, to koniec. Na drodze od miejsca czuwania do miejsca potencjalnego spoczynku nie pozostaje nic, zgliszcza, spalone mosty, poprzewracani ludzie etc. Tłumaczyłem to kiedyś na dworcu głównym mojemu znajomemu Mate z Węgier i taki „Seek and Destroy” pojawił się… przed pociągiem. To nic, że miejsca są rezerwowane, zdreptał nas – „bo tak”.

Skoczek – zauważalny często na pierwszych przystankach linii podmiejskich (siedemsetek) w Wawie. Skoczek czeka do ostatniej chwili przed zamknięciem autobusu gadając z innym osobnikiem, po czym w momencie zamykania drzwi wbija się z tobołkami w osobę/osoby stojące przy drzwiach. Kiedyś to tłumaczyłem koledze i taki skoczek się w nas wbił :).

Przyspawacz czołowy – nieważne jak długo ma jechać, jak dużo osób jest w autobusie, przyspawacz trzyma się rurki najbliższej drzwi, no matter what. Nie do zdarcia.

Jeszcze fajna mi się przypomniała opcja kiedyś na przystanku. W autobusie wysiadła elektryka i zacięły sie drzwi. No i ludzie lekka delirka, ja tam total luz. Po pięciu minutach już większa delirka, zwłaszcza u starszej części pasażerów. Naprzeciwko mnie siedział mały berbeć, pewnie niedopieszczony przez rodziców i krzyknął „Autobus się pali”. Cud, że nikt nie zemdlał, ale mały chciał tylko zwrócić uwagę, bo drugim zdaniem, które wykrzyczał na cały głos było „A mój tato chrapie”. Zobaczyć minę jego mamy, bezcenne :).

Categories: Jak żyć? :)

Kiedyś pamiętam na naszych informatycznych studiach na MIMUW wykładał nam pewien Koreańczyk. Bardzo miły i mądry człowiek. Miał jedną szczególną cechę – nie wymawiał dobrze pojedynczych liter: „zmienna N”, „zmienna K” itp. W momencie jak wprowadzał zmienną do wywodu, z reguły wszyscy gubili wątek. Resztę przy odrobinie chęci można było zrozumieć. Kiedyś postanowiłem, że nie ma bata. Skupiłem się ekstremalnie i po pół godziny wykładu zacząłem rozumieć wszystko jeden do jeden. Nagle zaczepia mnie Karol (kumpel), który siedział obok mnie. Ja patrze na niego i coś jest nie tak – za nic nie mogłem zrozumieć o czym do mnie mówi, nie rozumiałem pojedynczego słowa :).

Categories: Jak żyć? :)