Wpisy dla kategorii ‘Restauracje – Warszawa’

Ten wpis będę aktualizował w ramach kolejnych wizyt. Czasem szukam miejsca gdzie są opisane różne knajpy w Wawie, ale przez takich zwykłych ludków jak ja, a nie piękne wydawnictwa odpowiednio opłacone przez właścicieli. Więc będę takie luźne moje spostrzeżenia wstawiał. No to zaczynamy:

„Solec 44” – Warszawa, ul.Solec 44 – WWW
Edytka ostatnio zabrała mnie do restauracji Solec. Chyba jestem dobrym mężem (dawka samouwielbienia zaliczona :)). Restauracja rozwaliła mnie absolutnie smakiem. Ceny niewygórowane, atmosfera kapitalna. Lepiej chyba iść o godzinie 13 niż 18 w weekend, bo Pani kelnerka zaczyna recytację od co już inni zeżarli :). Zamówiliśmy m.in.:

  • Czarna rzepa w wędzonym maśle, burak w czosnku i fermentowana brukselka z kiełkami kozieradki.
  • Boczek z dzika z wężymordem, musztardą gruszkową, sosem z ziół i kwaśną śmietaną.
  • Krem z kapusty z wędzoną śmietaną.
  • Pszenica z pieczonymi burakami, wędzoną cebulą, tymiankiem i Kozią Chałwą.
  • Burger wołowy z wędzonym boczkiem, suszonym jabłkiem, pieczonym burakiem, marchwią w maśle, czerwoną cebulą i wędzonym sosem tatarskim w jałowcowej bułce.

Jesteś sobie w stanie wyobrazić smak wędzonej śmietany w zupie??? Ja nie byłem, rozwaliło mi mózg. Ze smaku postać widać, że szef kuchni jest mega kapitalnym człowiekiem, chciałbym go kiedyś zabrać na wódkę :). Smakowo level Amaro, Butchery & Wine – kapitalnie. Menu zmienia się co miesiąc, na pewno będę tam zaglądał. Ocena 10/10.

„Mandala” – Warszawa, ul. Emilii Plater 9/11 – WWW
Jeśli mówimy o jedzeniu, to jest to miejsce rewelacyjne po każdym względem. Jeśli ktoś nie był to gorąco polecam. Szeroki wybór dań kuchni indyjskiej, azjatyckiej i nie tylko. Na deser Mango Lassi – ambrozja. Lokal nie wygląda na zadbany – nie jest to miejsce na lunch biznesowy w ciemnym drewnie z czereśniowymi akcentami :), ale kuchnia rozwala. Każdy kęs powoduje wstrzyk miłych mózgowych wibracji, mnogość i smak przypraw powala. Nigdy się nie zawiodłem. Dania, choć niepozorne, są bardzo syte. Ocena 9+/10.

„Tratoria” – Warszawa, ul. Warszawska 58c – WWW
Trochę bliżej Ursusa w „Galerii Gawra”. Polecam zupę serowo-czosnkową z boczkiem (teraz jest serowo-truflowa). Pizze bardzo dobre (lubię ich ciasto), pasty rewelacyjne, jak również inne dania główne. Mus czekoladowy na deser bardzo dobry. Od początku trzymają poziom, paląc w piecu drewnem dębowym. Generalnie perełka na odludziu 8/10.

„Moonsfera” – Warszawa, ul.Wybrzeże Gdyńskie 4 – WWW
No to jak co roku udaliśmy się na Walentynki :). Tym razem wybór padł na Moonsferę. Po ubiegłorocznej bieganinie kelnerów i traktowaniu gości jak taśmociąg postanowiliśmy udać się na kolację 13-go, tak żeby po powrocie do domu i skonsumowaniu Proseco, ewentualnie Cavy było już 14-go. Wybór okazał się genialny. Pozwolę sobie zacytować jedną wybraną pozycję z karty: „Grillowany stek z polędwicy wołowej marynowany w trawie żubrowej, ubrany kremem z wątróbki i kruszonką z pieczonych kasztanów na postumencie ziemniaczano-selerowej babki z pieczonym porem otulonym plastrami boczku i sosu estragonowego” i takich pozycji jest kilkanaście. Poprosiłem, żeby mój stek był medium well done. Pan przyniósł mi takiego steka, który po dociśnięciu do talerza zostawił cały talerz krwi. Poprosiłem, żeby mi go podgrzali tak jak ma być zrobiony. Taka dygresja, gradacja steków wygląda mniej więcej następująco: raw (surowy, głownie do tatara), well rare (bardzo krwisty), rare (środek krwisty), medium (środek różowy), medium well done (taki głownie jem), well done (środek w kolorze steka), overcook chyba – przypieczony. Pan przyniósł steka już OK, ale wybaczam im, gdyż odliczyli od rachunku 10%. Ceny powiedziałbym średnio+/drogo-, lokal przytulny, nowoczesny, na ostatnim piętrze budynku Centrum Olimpijskiego (tak to się chyba nazywa). Małże Św. Jakuba – bajka, zupy kosmos – proponuję dyniowo-gruszkową, ryby – masakra, po prostu rewelacja, desery – sam miód i malina. IMHO godny następca restauracji Mojito z centrum. Ocena 8/10.

„Pędzący królik” – Warszawa, ul. Moliera 8 – WWW
Byłem tu na Walentynki, więc trzeba wziąć poprawkę, że personel mógł zachowywać się inaczej. Kultowe już miejsce po aferze hazardowej. Lokal nie wiem w czym to się wyraża trąci taką „atmosferką” polityczną. Wystrój gustowny, piękna „space” toaleta… no tak, ale o jedzeniu. Jedzenie rewelacyjne, po prostu rewelacyjne. Jadłem jakąś cielęcinę, Edytka krewetki. Desery cymes. Elegancja Francja i tyle. Położenie i widok bajeczne – plac teatralny. Trochę drogawo i nie ma przestrzeni. Ocena 8/10.

„Paros” – Warszawa, ul. Jasna 14/16a – WWW
Trafiliśmy tu trochę przez przypadek w czasie EURO 2012. Okazało się, że bardzo przyjemna atmosfera, bardzo dobre jedzenie (choć Moussaki z niebyłej już „Cafe Bramy” nic nie pobije, ani lemoniady). Co warte dodania klienci też kulturalni i zabawni. Raz ktoś opijał jakieś urodziny czy coś i załapaliśmy się na szampana z 12L butelki bodajże :). Ocena 7/10.

„Frida” – Warszawa, ul. Nowy Świat 34 – WWW
Jedzenie meksykańskie. Bardzo fajny wystrój. Zupy mają dobre – zjadłem krem z kukurydzy z fetą. Pozole kosztowałem – taki rosołek :). Drugia dania OK choć czarki na sosy mogłyby być większe. Nie oszukują na Margeritach – za to plus. Ocena 7/10.

„ZEN Jazz Bistro” – Warszawa, ul. Jasna 24 – WWW
W „ZEN-ie” naprawdę się starają. Kucharze robią sushi na oczach klientów, trochę się zdziwiłem jaki papier gość zobił z ogórka, miał dobry nóż. Zupy ostre, z wyraźnie zaznaczonym smakiem z kiełkami. Drugie dania – poezja z malutkim minusem (nie potrafię uzasadnić). Desery troszkę gorzej, dobre, po prostu dobre, nie mogą się równać z deserami z mojego ulubionego, niestety zlikwidowanego „Mojito”. Ocena 7/10.

„Dziki ryż” – Warszawa, ul. Puławska 24b – WWW
Jedzenie dobre, menu dla mnie trochę za bogate. Wszystko jest dokładnie takie, jakiego byście się spodziewali po restauracji o nazwie „Dziki ryż”, ale nic poza tym. Kelnerzy mili, wszystko smakuje, nawet z tego co pamiętam to nie jakoś ekstremalnie drogo. Ocena 6/10.

„Meltemi” – Warszawa, ul. Drawska róg Szczęśliwickiej – WWW
Kolejna restauracja Kręglickich. Kuchnia grecka, średnia musaka, dość mała. Jagnięcina się trafiła rozgotowana lekko, średnio 2/10.