Wpisy dla kategorii ‘Sztuka’

Wczoraj (28.12.2012) byłem na Torwarze zobaczyć musical 3D „Polita”.
Obstawiam, że każdy przy odrobinie chęci mógłby wejść na tę sztukę bez biletu. Jak można nie sprawdzać QR code-ów przed wejściem na wydrukowanych biletach???
Siedzimy sobie i przede mną była śmieszna scena: dwie pary miały bilety na te same miejsca. Przyszła Pani z obsługi i mówi „ale Państwo mają bilety na jutro”, na to para „ale my już przyszliśmy” i babka co…??? usadowiła ich gdzie indziej, a bilety jak mniemam mogą sprzedać, bo laska z obsługi nie spisała nic. No nic, do musicalu.
Musical super. Treść bym ocenił na 4-5/10, ale formę na 9-10/10. Kurcze, jak to super wyglądało. A w ogóle dlaczego sztukę sponsoruje kto??? … Bydgoszcz!!! Pierwszy akt dużo lepszy od drugiego, przynajmniej w warstwie wizualnej. Scena snu, w której Natasza Urbańska wije się z wężami, które są wyświetlane za nią – dla mnie rewelacja. Scena psychotycznego snu – nie gorsza. Natasza co by nie powiedzieć – strasznie utalentowana kobieta. Pięknie śpiewa, oka nie męczy i do tego pięknie się porusza. Nie wiem dlaczego ludzie ją nienawidzą na tyle, żeby nie pozwalać jej wygrywać w różnych talent show, no sorry: Mucha vs Urbańska??? W tańcu???!!! No comment.
Sama historia o Poli Negri – ot opowiastka życia. Niewątpliwie jednak coś warte zobaczenia z powodów opisanych przeze mnie powyżej. Jeśli będziecie kupować miejsca, kupujcie raczej poza płytą od rzędu drugiego wzwyż. Jeśli na płycie to tylko pierwsze rzędy z bloków rzędów. Płyta jest płaska i jak usiądzie przed wami ktoś typu „ja” (187cm) no to słabo. Więc najbezpieczniej z tyłu już na stromych rzędach. Po prawej i lewej stronie sceny przy suficie są dodatkowo telebimy 2D jakby ktoś chciał zobaczyć grymas występujących na przykład.
Zdecydowanie polecam się wybrać.

Categories: Sztuka

Tak się fajnie złożyło, że ostatnio z Edytką udaliśmy się na Tango Seduccion. Show odbył się a jak w kongresówce dnia 20.XI.2007. To co mnie uderzyło w występie tej argentyńskiej grupy to płynność, której w Tangu ponoć nie ma być. W pewnych momentach mój umysł był perfidnie oszukiwany i wyobrażenie o ruchu mijało się z ruchem przez co czułem się dziwnie. Gibkością każda z tancerek mogłaby obdarzyć połowę kongresówki. Światła i ich gra to maestria i mówię to jako fotograf amator. Muzyka na żywo: fortepian, kontrabas, harmonia, skrzypce, gitara. Biorąc to wszystko pod uwagę miałem wrażenie, że nie oglądam przedstawienia tylko poruszający się obraz. Niesamowite… Przesłanie też było niezłe: „Tango może tańczyć każdy”. Na dowód tej tezy jeden tancerz zatańczył na prostej nodze udając kulawego a inny udawał starca chwiejąc się. Generalnie chodzę na takie eventy, żeby coś przeżyć, tu 2 razy miałem ciarki i to nie wszystko… :)

Categories: Sztuka

Dzisiaj byłem na 2 urodzinach Teatru Polonia na Shirley Valentine. W Polskim języku nie ma dobrego słowa na określenie tego co tam zobaczyłem, co ja mówię, tego co przeżyłem. Brak mi po prostu słów, „speechless” w angielskim jest w sam raz. Ale zacznę od początku. Kiedyś pani Krystyna Janda kojarzyła mi się tylko z nadegzaltacją wszystkiego, ale do pewnego momentu – gdy w „Dzień dobry TVN” zabaczyłem, że chce budować własny teatr. Coś mi wtedy drgnęło w głowie – „O, ta babka jest fajna” pomyślałem. Niesamowicie cenię ludzi, którzy spełaniją własne marzenia. No i z takim stanem wiedzy poszliśmy z Edytką na sztukę. Sztuka to około dwugodzinny monolog o życiu. Jest to sztuka o przemijaniu i trwaniu, o nienawiści i miłości, o braku realizacji włanych marzeń i ich spełnieniu, o facetach i kobietach, o smutku i szczęściu. Jeśli miałbym wypstrykać lekko wartość słowa „genialny”, to tak, o tej sztuce i Krystynie Jandzie powiedziałbym bez wahania – genialne. Krystyna Janda w pewnym momencie osiągnęła taką łączność z widownią, że kiedy ona płakała wszystkim ciekły łzy, kiedy się śmiała wszyscy się śmiali. Nie byłem wyjątkiem. Nawet przez tysięczną sekundy nie wątpiłem, że na koniec będzie „standing ovation”. Jak się popatrzyłem po sali to większość moich sąsiadów miała szkliste oczy. I jedno na koniec. Żyję generalnie po to, żeby coś przeżyć – to już wiecie. Widok płaczącej Krystyny Jandy po przedstawieniu – widok kobiety, której marzenia się spełniły odbijając się w jej łzach zabiorę ze sobą na zawsze, dziękuję za to. Brrr, nawet teraz mam ciarki :)

Categories: Sztuka